czwartek, 25 grudnia 2014

Koniec?

 Tak ja wiem że dopiero rozpoczęłam tego bloga, ale straciłam wenę, i pomysły na to opowiadanie. Chciałabym skupić się teraz na moim drugim blogu, na który was serdecznie zapraszam. Nie wiem kiedy wrócę i czy w ogóle to zrobię, ale na razie ogłaszam przerwę. Buziaki:-)

piątek, 19 grudnia 2014

01"Samotność była twoją najlepszą drugą połówką."


-Luka, otwórz te cholerne drzwi!-krzyczał Ronaldo, pomału wstałeś z łóżka popatrzyłeś na zegarek 8:15. Co on tak wcześniej tu robi? I tak wali w te drzwi.Mimo tych rozmyśleń, nie spieszyło Ci się, by otworzyć drzwi.
-Co jest?-zapytałeś, gdy wpuściłeś go do domu.On stanął przed tobą, w tym charakterystycznym rozkroku-Ej tutaj wolnego nie strzelaj-powiedziałeś bez jakiegokolwiek entuzjazmu.
-Bardzo śmieszne..-skwitował twoje zachowanie Cris, zrobiłeś sobie herbatę, i usiadłeś przed telewizorem.
-A ja to co? Wody nie masz w domu?-zapytał, spojrzałeś na niego i uniosłeś brew do góry.
-Sądziłem, że sam sobie zrobisz, w końcu nie takie rzeczy tu robiłeś sam-spojrzał na ciebie ze zdziwieniem.
-Długo będziesz mi to wypominał jeszcze?-zapytał, wstając i udając się do kuchni.
-Stary prawie chatę mi spaliłeś jak próbowałeś rozpalić w komiku!-powiedziałeś, udając się za nim do kuchni.Położyłeś kubek na stole i obserwowałeś co próbował zrobić Ronaldo. Widocznie chłopak mało czasu spędza w kuchni.Był twoim najlepszym przyjacielem, umysłem piłkarskim świata, a w kuchni nie potrafił zrobi sobie herbaty, to znaczy umiał, ale nigdy mu nie wychodziło.
-Ale wiesz, że to było z troski.-odpowiedział i usiadł obok Ciebie przy stole.
-Tak spaliłbyś chorego na grypę człowieka w jego własnym domu, dzięki Bogu,że Pepe przyszedł w tym momencie-zadrżałeś na wspomnienie tego wydarzenia.Twój własny przyjaciel chciał cię spalić!Ale oczywiście to było z troski o chorego.
-A jak tam wczorajszy wieczór po meczu z Iriną?-zapytałeś znacząco ruszając brwiami. Cris spuścił wzrok z uśmiechem.
-Było przyjemnie-dodał i zaczął się śmiać , lecz ty kolejny raz przypominałeś sobie jak bardzo jesteś samotny. Mimo że od twojego rozstania z  Katriną miną już rok ty nie znalazłeś kobiety, którą mógłbyś pokochać. Bezpowrotnie swoje życie oddałeś piłce i grze w której chciałeś by jeszcze lepszy. Mimo to nadal czegoś Ci brakowało.Cholernie zazdrościłeś Ronaldo, miał syna i kobietę, za którą szaleje.Mimo że to nie ona jest matką małego, traktuje go jak swojego.

(Tydzień później)

-Luka a ty kiedy jaką dupencie przyprowadzisz na trening-zapytał ja zwykle w dobrym humorze Ramos, obróciłeś głowę w jego stronę i spiorunowałeś go wzrokiem.
-Na pewno prędzej niż ty zostaniesz ojcem- odpowiedziałeś, na  co wszyscy zaczęli się śmiać.
-No no no... dobra wygrałeś- przyznał Ci racje. Katia żona Sergio prosi i dziecko już od roku, a on ciągle mówi że ma czas, chciałbyś by na jego miejscu i mieć takie problemy.
-Dobra chłopaczki zaczynamy trening-krzyknął Carlo-Na początek 5 kółeczek.-zaczęliście biegać.Odczuwałeś radość gdzieś tam w środku, trening, mecze i rzadkie spotkania z kolegami były jedynymi sytuacjami, w których nie czułeś się sam.Dlaczego rzadkie ? Chłopaki mieli rodziny, i to z nimi spędzali większość wolnego czasu.Czasami chodziłeś na obiady czy kolacje do Iriny i Ronaldo.Mimo tego,że Irina była modelką często bywała w domu z Juniorem. Robiła to dla Cristiano. Wszyscy w klubie oczekiwaliśmy na ich ślub, który był kwestią czasu.
-Luka, zapraszamy Cię na obiad z Irinką-powiedział CR7,
-Przyjdę-powiedziałeś bez entuzjazmu, przynajmniej tego popołudnia nie spędził samotnie.

(kilka godzin później)

-Wujek, wujek pobawisz się ze mną w Ronaldo?-zapytał Cie  Junior, nie wiedziałeś o czym on mówi, bo jak gra się w Ronaldo?
-W co ?-zapytałeś.
-No ta zabawa polega na tym że stoję jak tatuś do rzutu wolnego i kopie mocno do bramki-co ten Cris wymyślił? Kilku letnie dziecko szkoli.Popatrzyłeś błagalnie na Irinę, na co ona szybko zareagowała.
-No już Junior idź sobie pograj na tablecie-nie musiała powtarzać mały szybko pobiegł do swojego pokoju.Właśnie dopijałeś kawę kiedy usłyszałeś głos Iriny:
-Wiecie chłopaki.Jeszcze jak pracowałam we Włoszech poznałam świetną dziewczynę, i ona od 1,5 roku mieszka w Madrycie, a ja nawet nie wiedziałam.Może wybierzemy się razem do klubu w weekend.?-zapytała, ucieszyła Cię ta propozycja.Wizja soboty, której nie będziesz musiał spędzać samotnie napawała się entuzjazmem. Coraz częściej użalałeś się nad swoim życiem, radość czerpiąc tylko z gry w piłkę. Tłumaczyłeś sobie coraz częściej, że ta druga połówka pojawi się szybciej i niespodziewanie gdy na chwile zapomnisz. Ale to nie było takie łatwe. Brakowało Ci tej czułości, dotyku obcej osoby , z którą łączyłoby Cię uczucie. Chciałeś być taki jak Cris. Miec przy sobie osoby zaufane i kochane. Wróciłeś do domu , jak zwykle położyłeś się na kanapie i spojrzałeś na regał z książkami, wśród których było nadal jej zdjęcie...Czy ty nadal łudziłeś się że ona wróci?

(Megan)

Po raz kolejny potoki łez spływały po twoich policzkach. A minęły już 3 miesiące. Trzymałaś w dłoniach wasze wspólne zdjęcie, wpatrzona w jego oczy przypominałaś sobie, jak było wam dobrze, jak wielkim uczuciem obdarzyłaś Chorwata.Twojego Chorwata, bruneta o pięknych oczach. Zadał Ci ból prosto w serce, W serce które przecież należało do niego. Oddałaś mu swój rok. Chciałaś by wrócił , by pocałował. Byłaś pewna że wybaczyła byś mu od razu. Zaryzykowałabyś wszystko za jedno słowo wypowiedziane przez jego usta. Kocham. Tylko tyle chciałabyś usłyszeć. Mimo że on zadał Ci taki ból ty nadal byłaś w nim zakochana, nie czułaś do niego odrazy. Może jest gdzieś człowiek który jest tak samo samotny jak ty ?

Jest jedynka, trochę zarysowałam wam problemy głównych bohaterów. W niedziele mecz trzymamy kciuki! iHala Madrid! A już jutro pierwszy konkurs w Engelbergu, miejmy nadzieję że coś w naszych chłopakach się ruszyło. Podobało się ? Mogę liczy na więcej niż 1 komentarz? Juz nie długo kolejny , buziaki :)
Trzymaj sie Luka jesteśmy z tobą

niedziela, 16 listopada 2014

Prolog


"Die Meister
Die Besten
Les Grandes Équipes
The Champions"


Emocje, dziś biorą górę.
Zakładasz koszulkę ze swoim imieniem.
Wiążesz sznurówki ostatniego korka.
Wstajesz bierzesz głęboki oddech.
Poprawiasz włosy, podchodzisz do Ronaldo, przybijacie piątkę.
Wychodzicie z szatni słyszycie doping kibiców.
Jedenastu zawodników ubranych w czerwone stroje, stoi przed wami.
Podchodzisz do każdego i witasz się.
Ustawiacie się w rząd, bierzesz pod rękę dziecko i dumnie wychodzisz na murawę ukochanego stadionu.
Aplauz kibiców, i gwizdy zwolenników Bayernu.
Dotykasz dłonią znaku tego jedynego klubu i wsłuchujesz się w słowa spikera:

"Witamy wszystkich na stadionie Santiago Bernabéu Stadium.To już za kilka chwil rozpoczniemy spotkanie Real Madryt-Bayern Monachium o finał Ligi Mistrzów.Dodajmy otuchy naszym piłkarzom!
Hala Madrid!!"

Hymn Ligi Mistrzów, jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie.
Stoisz już na swojej pozycji.
Mrugasz do Ronaldo.
Pierwszy gwizdek, ruszyłeś do piłki.
To będzie ciężki wieczór, wiedziałeś o tym bardzo dobrze.
Nadal 0:0 a już 38 minuta. dawaliście z siebie wszystko.
Wszyscy grali jak najlepiej potrafili, trener krzyczał z całych sił, by wam pomóc.
Doping kibiców nie ustawał.
Gwizdek kolejny faul tym razem na tobie.
Ból przeszył twoją nogę, ale już po wszystkim wstajesz i walczysz dalej dla drużyny...
Koniec pierwszej połowy.
Byliście już w szatni nikt się nie odzywał, wszyscy słuchali wskazówek Carlo.
Koniec przerwy.
Nagle Cristiano wstał:
-Co się z nami dzieje chłopaki? Tracimy jak łatwiejsze piłki!Wracamy tam i wygramy ten mecz.Jesteśmy Real Madryt, a on się nigdy nie poddaje.Dalej dajmy im radość!-krzyczał, coś w was pękło. 
Podeszliście do siebie i opletliście się ramionami.
-Kto wygra mecz?-krzyczał Pepe
-Real!!-wykrzyczeliście.
-Kto?-zapytał
-Real!-ponownie krzyczeliście.
W szatni rozległ się aplauz.
Wyszliście na murawę z podniesionymi głowami.
Teraz wam pokarzemy.
Gwizdek.
Kolejna połowa.
Wszędzie było pełno białych koszulek, żadnej piłki nie odpuszczaliście.
70 minuta dostałeś podanie od Ramosa, przebiegłeś kilkadziesiąt metrów i odegrałeś do Bale.
Intuicyjnie pobiegłeś pod kole karne, dostałeś podanie od Isco. Przyjąłeś piłkę i oddałeś strzał za pola karnego.
Neuer nie miał szans, piłka wpadła do siatki.
Stadion oszalał, koledzy rzucili się na ciebie.
Kibice krzyczeli twoje imię.
To było wspaniałe, emocje wzięły górę, wygraliście mecz 1:0, a to dzięki tobie zacząłeś i zakończyłeś tą jedyną akcje.
Wszyscy ci gratulowali, na murawę wbiegły żony i dziewczyny piłkarzy z twojej drużyny, obserwowałeś jak Irina czule gratuluje Cristiano.
A ty byłeś sam, samotnie wracałeś do domu i cieszyłeś się z wygranej...

No to zaczęłam, mam nadzieję że chociaż trochę się podobało i będziecie komentować.
Hala Madrid!
Buziaki :)   




poniedziałek, 10 listopada 2014

Witam!

Witajcie moje kochane, dziś rozpoczynam bloga o czymś innym niż skoki.Ten blog będzie o mojej pasji i wielkiej miłości jaką jest Real Madryt i piłkarze. Realowi kibicuje ponad 3 lata, jest to mój ulubiony klub od zawsze. Od kiedy interesuje się piłką.I wbrew pozorom moim ulubionym piłkarzem nie jest Ronaldo , choć nie ukrywam że bardzo go lubię. Choć wszyscy piłkarze Realu są bliscy mojemu sercu to jest jeden szczególny. Jest nim Luka Modrić, od zawsze podziwiam jego oddanie na boisku i technikę. Jest jednym z najlepszych defensywnych pomocników, ale on nie daje z siebie wszystkiego i obronie, przyłącza się także w wiele akcji ofensywnych.Jest kreatorem wielu akcji.Nigdy nie spotkałam bloga, który byłby mu poświęcony, więc ja postanowiłam to zrobić.
Pewnie zacznę tu blogować dopiero gdy zakończę bloga o Macieju Kocie. Mam jednak nadzieję że znajdą się czytelnicy, którzy będą to komentować:)VAMOS REAL!

Pozostałe blogi:
Kot:  Ja i ty w locie
Wellinger i Kraft : To nie miłość to złudzenie.

Do napisania :)
Nika.